A może tak zakupy na Suk al-Hamidijja?

Świat arabski kojarzy mi się z kilkoma rzeczami: Bajkowymi minaretami meczetów pnącymi się do góry ku południowemu słońcu, nawoływaniami na modlitwę słyszalnymi w każdym zakątku miasta,  koronkowymi zdobieniami haremów oraz ogromnymi bazarami, w uliczkach których można się z łatwością zagubić.

O meczecie Umajjadów już nieco pisałam przy okazji pierwszych wpisów dotyczących wspomnień z Syrii, jakiej już nie ma (można je przeczytać TUTAJ), powrócę do niego w jednym z kolejnych wpisów, Harem wraz z pałacem nadal czeka na swoją kolej, bo dziś zamierzam napisać parę słów o Bazarze zwanym Suk al-Hamidijja.

Ogromne targowisko kryte dachem powstało w samym sercu wielowiekowego Damaszku. Zdecydowano się je wybudować w czasach panowania dynastii Ottomańskiej (tak, tak Turcy rządzili kiedyś Syrią, ale też Egiptem, Tunezją i kilkoma innymi krajami Afryki Północnej). Dlatego też wprawne oko może w nim dostrzec cechy typowe chociażby dla Bazaru znanego z Istambułu, takie jak np podział na sekcje, w których można znaleźć tylko i wyłącznie przedmioty danego rodzaju.

20140530_091131
Najbardziej zachwycają mnie na Bazarach przyprawy (zdjęcie pochodzi z Bazaru Korzennego w Istambule)

Miałam okazję widzieć suk al-Hamidijja za dnia, kiedy tętnił życiem, płynąc wartkim strumieniem setek ludzi dokonujących drobnych sprawunków, jak i ogromnych zakupów. Słyszałam na nim tysiące wyszeptanych i wykrzyczanych słów, nawoływań zagubionych członków rodziny i słów szeptanych przez nieśmiałych młodych zerkających na siebie ukradkiem. Ale też nocą, kiedy świecił pustkami przypominając o przemijalności ludzkiego życia, czasu i historii, które kiedyś się na nim wydarzyły.

Miejsce to kojarzy mi się jeszcze z jedną rzeczą – szokiem kulturowym, który dopadł mnie dopiero po kilku latach wędrówek po Bliskim Wschodzie. Owszem, nigdy nie zajmowałam się jakoś szczególnie tym jedynym zagadnieniem, więc może dlatego zderzenie poglądów nastąpiło tak późno. Cóż to takiego było?

W tamtym czasie moje znajome z krajów Islamskich można było podzielić na dwie grupy – nowoczesne i postępowe Turczynki oraz owinięte w chusty Marokanki i Jordanki, które obawiały się pokazać chociażby skrawka ciała poza kobiecymi pokojami w domu. Z tego też powodu w kobietach tamtego regionu upatrywałam skromnych żon i matek, ale na pewno nie wyuzdanych kochanek. Dlatego też można sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy na bazarze w centrum Damaszku trafiłam na kilka stoisk oferujących frymuśną bieliznę damską! Stringi ze światełkami led lub wmontowanymi w delikatną koronkę pozytywki wygrywające śmieszne, żywe melodie były tam jednymi z nowości rozchwytywanymi przez kobiety w ciemnych chustach!

Teraz mnie to już nie dziwi, ale wtedy zaskoczyło mnie to zupełnie i chyba dlatego Bazar wewnętrz murów miejsckich starego Damaszku tak bardzo utkwił w mojej pamięci…

1 thought on “A może tak zakupy na Suk al-Hamidijja?

  1. Jeśli bazar w Damaszku ma coś z bazaru w Istambule, to by mi się z pewnością spodobał. Byłam na nim , atmosfera wspaniała i można było się zgubić, bo zamiast patrzeć też jaką alejką się idzie, to się oglądało to, co można było kupić. Pozdrawiam.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *