Chrześcijańskie miejsce kultu w sercu Wielkiego Meczetu.

Dziś będzie nieco nietypowo. Chociaż pozostajemy na terenie Damaszku, pokuszę się o opisanie, nie pewnego budynku, a obiektu, który skryty jest w murach wiekowej budowli. Tak, dokładnie tak! Wielki Meczet Umajjadów (o którym wspominałam już w poprzednim poście) kryje w sobie tajemnicę, która dla wielu bywa zaskoczeniem. W sercu jednego z najstarszych i najważniejszych meczetów na świecie, znajduje się miejsce kultu, ważne nie tylko dla muzułmanów, ale przede wszystkim chrześcijan, którzy przez wieki podróżowali do stolicy Syrii, celem modlitwy w tym właśnie zakątku.

W głównej sali modlitewnej, zdobionej dywanami i szklanymi lampami zwisającymi z sufitu, znajduje się niewielki budynek, a w nim zgodnie z tradycją usytuowany jest grób Jana Chrzciciela (to tam umieszczono jego głowę)!

Historia tego niezwykłego miejsca pochówku, chociaż wyglądająca na skomplikowaną, jest niezwykle prosta do wyjaśnienia. Zanim Damaszek został zajęty przez wojska islamskie, dokładnie w tym samym miejscu znajdowała się chrześcijańska katedra pod wezwaniem wspomnianego świętego, wybudowana na ruinach antycznych świątyń.

Zgodnie z tradycją i zachowanymi przekazami, początkowo muzułmanie i chrześcijanie modlili się w tej samej konstrukcji, oddając cześć należną świętemu, który w tradycji muzułmańskiej nosi imię Jahia. Jedynym rozgraniczeniem były godziny, rozgraniczające przedstawicieli obydwu religii monoteistycznych.

W świetle XXI wieku i ostatnich wydarzeń, zwłaszcza będących dziełem ISIS, takie zachowanie może wydawać się nieprawdopodobne, jednak tak właśnie było. Nie toczono walki religijnej, a wiara w Chrystusa nie stanowiła pretekstu do zabicia jej przedstawiciela. Wspólnota chrześcijańska w zamian za pewne ustępstwa, opłaty i daniny mogła  liczyć na pewne “przywileje”. Wszystko to zostało uregulowane prawnie przez Proroka Mahometa, który otoczył opieką wyznania monoteistyczne nazywane przez niego (również w Koranie) – “Ludem Księgi”. Nie będę się wdawać zbytnio w szczegóły, bowiem to temat na przynajmniej jeden osobny wpis, bowiem zagadnienie pierwszych wieków islamu jest bowiem zbyt obszerne, by streścić je w kilku zdaniach.

Nie mniej jednak rozgraniczanie wierzących było coraz bardziej kłopotliwe, dlatego też jeden z kalifów – Al-Walid I, wykupił katedrę od wspólnoty chrześcijańskiej mieszkającej na terenie Damaszku! Obiecał przy tym zachować wszystkie istniejące w mieście kościoły oraz zobowiązał się do wybudowania nowej świątyni. Tym samym zainicjowano budowę (lub adaptację istniejącego budynku) konstrukcji Wielkiego Meczetu Umajjadów.

Tyle z historii najstarszej. Zaś jeśli kogoś interesuje ta całkiem niedawna, to warto wspomnieć, iż w 2001 roku grób Jana Chrzciciela odwiedził papież Jan Paweł II, i zgodnie z informacjami, jakie znalazłam kiedyś w Internecie, była to pierwsza oficjalna wizyta papieża w meczecie!

Jak wyglądało zwiedzanie meczetu przez innowierców, gdy ja miałam okazję odwiedzić nie tylko omawiany dziś grób, ale po prostu całą świątynię?

syria jordania 588
Autorka wpisu skryta za szatami muzułmańskimi (szal po długich dyskusjach, udało mi się założyć własny!)

Należało odszukać osobne, specjalnie wyznaczone miejsce. Oczywiście najprościej było podążać za jakąś zorganizowaną grupą. Dziś już nie pamiętam dokładnie, ale należało chyba również zakupić bilety wstępu. Przynajmniej takie wspomnienie pojawia się w mojej głowie, gdy próbuję przypomnieć sobie tamten dzień. Jednego zaś jestem stuprocentowo pewna. Mężczyznom znacznie łatwiej było się wmieszać w tłum (co nie znaczy, że wślizgnęli się z Syryjczykami podążającymi na modlitwę). Chodzi mi raczej o rygor stroju, któremu nie byli obowiązkowo poddani, wystarczyła im bowiem koszula z długim rękawem i spodnie do kostek, by bez problemów dostali się do środka. Kobiety, to już była osobna bajka. Mimo, iż planując wizytę w meczecie ubrałam się skromnie (w długą spódnicę i odpowiednią bluzkę), dodatkowo posiadałam obowiązkowy szal (nie lubię zakładać na siebie czegoś, co setka ludzi miała na sobie przede mną) to okazało się, iż jestem nieprzygotowana do wejścia w progi wiekowej świątyni. Towarzyszące mi dwie koleżanki, zresztą również. Dostałyśmy całkiem zgrzebne szaty, spod których prawie nie było nas widać. I dopiero wtedy dane nam było wkroczyć do meczetu Umajjadów będącego wspomnieniem również dawnego kultu stolicy Damaszku.

Temat samego Wielkiego Meczetu Umajjadów został zaledwie tknięty w tym wpisie, i z pewnością będzie kontynuowany w przyszłym tygodniu.

5 thoughts on “Chrześcijańskie miejsce kultu w sercu Wielkiego Meczetu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *