Coba – ruiny zagubione w dżungli, czyli jak dojechać na koniec świata…

Podczas podróży wyznaję jedną ważną zasadę – “Jeśli istnieje miejsce do którego ciężko jest dojechać bez własnego samochodu, to z pewnością warto się tam dostać!”

Ta złota reguła sprawdziła się podczas wielu wypraw do przeróżnych krajów świata, i działa równie dobrze w przypadku Bliskiego Wschodu, jak i dalekiej Azji. Dlatego właśnie od wyjaśnienia kwestii transportu rozpocznę dwuczęściowy (prawdopodobnie) wpis o Cobie – mieście Majów, które do dziś zagubione jest w bezkresnej dżungli Jukatanu.

Zastanawiacie się po co wogóle chciałam tam jechać i dlaczego zachęcam Was do tego? Jeśli lubicie wyzwania i szalone pomysły, to na pewno przypadnie Wam do gustu możliwość wspinaczki na 42 metrową piramidę Nohoch Mul… Ale nie uprzedzajmy faktów, o tej budowli opowiem w kolejnym wpisie.

Jeśli zatrzymacie się w Tulum, sprawa będzie niezwykle prosta! Jeśli skusi Was hotel w Playa del Carmen lub Cancun, również nic straconego, chociaż będzie to wymagało wcześniejszej pobudki…

Zasada jest jedna – musicie dostać się do Tulum!! Rano! Aktualnie odchodzi stamtąd jeden jedyny autobus (firmy ADO) w kierunku Coby ( godz.10.10). Koszt – 70 peso (nieco ponad 4 USD).

[Kiedyś kursował również autobus o godzinie 9.00, ale został zlikwidowany! ]

Do samego Tulum najprościej jest się dostać dzięki „colectivos” – małym autobusikom, które kursują, co kilkanaście minut. (np.: Cancun – Playa del Carmen, później Playa del Carmen – Tulum).

.

Jesteście na miejscu? Gratuluję! I niestety mam dla Was złą wiadomość! To była ta prostsza część wycieczki! Powrót do cywilizacji będzie dużo ciekawszy!

Do Tulum jedzie również tylko jeden autobus! O godzinie 15.10! I najlepiej by było, jeśli będziecie mieli na niego bilet! Od humoru kierowcy zależy bowiem, czy sprzeda Wam go na miejscu, czy też nie. Biura firmy na miejscu niestety brak!

Jadąc do Coby sprawdzałyśmy z koleżanką wiele informacji w Internecie, niestety większość z nich nie znalazła potwierdzenia w rzeczywistości!  Generalnie o Jukatanie można znaleźć tak wiele niepotwierdzonych wiadomości, iż hasłem całego naszego wyjazdu stały się słowa: „Internet kłamie!”). Najpopularniejsze przekłamania to:

– Nie, nie ma autobusu o 12.30 kursującego, jako konkurencja dla ADO, (ani innego w podobnej godzinie).

– Nie, nie ma „colectivos”, które dowiozą Was do Tulum!

Skąd ta pewność? Stałyśmy pod tablicą „Coba” ponad 90 minut, czekając na jeden z powyższych, mitycznych środków transportu. Po jakimś czasie dołączyła do nas dziewczyna z Norwegii licząc na autobus. Nie posiadając biletu na autobus zdecydowałyśmy się na „burżujskie” wyjście z sytuacji – taksówkę! Po długich targach, fochach zarówno taksówkarz, jak i nas samych, wynegocjowałyśmy cenę – 110 peso za głowę, co nie było zbyt wygórowaną kwotą (niecałe 7 USD), zwłaszcza iż nie musiałyśmy czekać do 15.10 w pełnym słońcu.

.

Godziny przejazdów, jak i ceny ADO można na bieżąco weryfikować TUTAJ , zarówno cena autobusu, jak i aktualna godzina została sprawdzona dzisiaj, w dniu pisania powyższego wpisu.

4 thoughts on “Coba – ruiny zagubione w dżungli, czyli jak dojechać na koniec świata…

  1. Wow! Ja też tam chce! Uwielbiam Twoje wpisy, szczególnie to o miejscach spoza turystycznej mapy… Pięknie. Pozdrawiam! 🙂

    1. Jestem szcześliwą nie-posiadaczką prawa jazdy, więc zdaję się na komunikację lokalną i wiele razy właśnie dzięki temu przeżyłam przygody, o których nawet nie śmiałam marzyć 🙂 Pozdrawiam ciepło!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *