O mnie… Monika Arora

Monika Arora, O mnie..., zdjęcie profilowe
O mnie – Monika Arora

Kim jest Monika Arora?

To człowiek-orkiestra, który niczym Kobieta Pracująca z „Czterdziestolatka” żadnej pracy, ani tematu się nie boi!

Jako niespełna dwulatka rozpoczęła pierwsze zagraniczne wojaże, podbijając serca zarówno współtowarzyszy wycieczki, jak i lokalnych mieszkańców Słonecznego Brzegu. Wkroczywszy raz na drogę poznania, podróżowała wraz z rodzicami, poznając coraz to nowe zakątki świata i kultury odmienne od polskiej. Od momentu, kiedy posiadła umiejetność biegłego czytania pochłaniała kolejne tomy książek podróżniczych, jak i historycznych, a niedługo potem, mając lat dwanaście zaczęła pisać swoje pierwsze własne opowiadania.

Kontynuując zaszczepione za młodu pasje, zdobyła tytuł magistra Kulturoznawstwa, ze specjalizacją w zakresie sztuki i turystki. Zapisała się również na kurs pilotażu wycieczek i z legitymacją pilocką rozpoczęła realizację swojej życiowej misji – ukazywanie świata ludziom spragnionym podróży!

Spędziła kilka lat w Turcji, odrobinę czasu w Egipcie, mieszkała dość krótko w Maroku i Tunezji, podróżowała po Azji i Ameryce Środkowej. Dzięki zdobytym doświadczeniom jest w stanie komunikować się w pięciu różnych języka, wliczając w to język ojczysty.

Aktualnie przebudowuje swoją stronę internetową/blog dotyczącą podróży. Tworzy również profil autorski, ściśle związany z napisanymi i opublikowanymi przez nią książkami/ebookami. Odrobinę uwagi poświęca fotografii i obróbce zdjęć. Korzystając z dostępności najnowszych technologii skończyła kilka angielskojęzycznych uniwersyteckich kursów online, poznając m.in tajniki Archeologii Podwodnej, ale też Komunikacji Interkulturowej.

 

Życiowe motto:

Trzy krople miłości do podróży, cztery krople zamiłownia do słowa pisanego i jedna kropelka zdrowego sarkazmu.

 

 

 

 

2 thoughts on “O mnie… Monika Arora

  1. Przeglądałem Pani zdjęcia z podróży. Nasza dzisiejsza rozmowa w Bibliotece była wspaniała! Zazdroszczę Pani tego co Pani już widziała i na pewno jeszcze zobaczy. Ja jestem w Conradowskiej smudze cienia- niestety . Ale marzyć można do śmierci. No i fajnie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *