Smaki z podróży – Bliski Wschód

Podróżuj i rozpieść swoje kubki smakowe.

Smak – coś, co często przypomina nam wydarzenia z przeszłości. To za jego sprawą potrafimy przenieść się w czasy beztroskiego dzieciństwa, gdy kosztowaliśmy szarlotki babci, albo jedliśmy przedziwne rzeczy, których obecnie nikt już nie serwuje (np. kluski z truskawkami i śmietaną).

Dla mnie smak to również miejsca, które odwiedziłam choćby na chwilę, bądź w których mieszkałam na dłużej. Ostatnio, za sprawą rozmów z przyjaciółmi i spotkań w międzynarodowym towarzystwie, naszła mnie ochota na kilka z tych specjalnych dań. Zapragnęłam poczuć zapomniany na moment aromat i smak. Po prostu chciałam zamknąć oczy i przenieść się w czasie. Znajoma Palestynka przypomniała o trzech rzeczach, których brakuje mi na codzień w naszym kraju.

Śniadanie lub tylko przekąska

Hummus, falafel i chubz (znany w Polsce pod nazwą „pita”) serwowane są z reguły jako śniadanie lub też jedynie jako przekaska. Dla kogoś patrzącego z boku, może się to wydawać drobnostką, ale dla mnie te trzy rzeczy znaczą bardzo dużo.

To właśnie ich smak przywodzi mi na myśl godziny spędzone w domach znajomych w różnych zakątkach świata arabskiego (chociaż nie tylko). Przypominają mi się lokalne restauracyjki, czy raczej skromne jadłodalnie, do których większość turystów bałaby się nawet zajrzeć.  W uszach brzmią mi szepty  minionych opowieści snutych przy jedzeniu do późnych godzin popołudniowych czy też wieczornych.

To kwintesencja ciepłego południa i wspólnego spożywania posiłków, tak ważnego dla Arabów ze względu na słowa Proroka Mohammeda, który miał rzec: „Jedzcie razem, niech błogosławione będzie towarzystwo”.

Z czym się to je?

Praktycznie żaden posiłek na świecie nie może istnieć bez chleba, a stereotyp ten powiela również kuchnia arabska. Chubz podawany jest do niemal wszystkiego. Stanowi nie tylko część posiłku, pełni także niejednokrotnie funkcję sztućców. To nim nabiera się potrawę serwowaną w danym momencie. Nie wyobrażam sobie, by jeść np. marokański tajine łyżką!

Chlebek ten jest okrągły i z reguły pieczony przez gospodynię. Zgodnie z tradycją chubz rozwałkowywany jest na płaski placek i w takiej formie przyklejany do wewnętrznej ściany rozgrzanego pieca należącego do całej wioski lub danej osoby. Kiedy jest już gotowy z pomocą specjalnego haka wyciąga się go na blat i jeszcze ciepły serwuje jako uzupełnienie posiłku.

Hummus to pasta z ciecierzycy (uprawianej przez ludzi od przeszło 20 tysięcy lat!), z dodatkiem soku z cytryny, pasty sezamowej, czosnku i przypraw. Prawdziwa tajemnica jego smaku tkwi w konsystencji i proporcji zastosowanych ziół. Nie może być bowiem ani zbyt rzadki, ani zbyt gęsty. Serwowany jest z reguły w głębokim naczyniu z łyżką oliwy i kilkoma ugotowanymi kulkami cicierzycy.

I niestety, żaden gotowy hummus serwowany nam przez hipermarkety, nie jest w stanie dorównać smakiem temu oryginalnemu!

Falafel stanowi doskonałe uzupełnienie dwóch powyżej wymienionych przeze mnie rzeczy. Co ciekawe, jego głównym składnikiem jest, podobnie jak w przypadku hummusu, ciecierzyca połączona z cebulą, słodką papryką, czosnkiem i natką pietruszki. Warto jednak zaznaczyć, iż ta kombinacja tworzy coś niepowtarzalnego w swym smaku! Te niepozorne, smażone na głębokim tłuszczu kulki, urzekają idealnie skomponowanym zestawem przypraw.

Popularność zyskały za sprawą wegetarian, którzy bardzo szybko zaadoptowali to danie, dodając go do manu znanego całemu światowi zachodzniemu.  O tytuł pomysłodawców, którzy pierwsi wykonywali w swoich kuchniach małe kulki, walczą po dziś dzień Izraelczycy, Palestyńczycy i Egipcjanie. Niezależnie kto pierwszy przyrządził falafele, należą mu się słowa podziękowania, wymyślił bowiem coś pysznego!

Jeśli chcecie poczuć się jak na Bliskim Wschodzie, do wyżej wymienionego zestawu dodajcie cebulę, koniecznie białą (podpatrzone w Jordanii) i cieszcie się niezapomnianym smakiem, którym nie pogardziłby żaden prawdziwy smakosz kuchni arabskiej.

Smacznego!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *