Spacer po Damaszku nocą…

Damaszek – miasto, wokół którego rozgrywa się ogromna wojna…  Toczy się tam walka z terroryzmem, fanatyzmem religijnym, ale też z pragnieniem uzyskania wolności.

Dla mnie Damaszek to jedno z najcudowniejszych miast na Ziemi, w jakich zdarzyło mi się być… i właśnie takim chciałabym go zawsze widzieć. Zgodnie z informacjami zawartymi w przewodnikach turystycznych jest najstarszym, nieprzerwanie zamieszkałym miastem na naszej planecie. Tylko tym faktem powinien więc zwrócić uwagę miłośników podróży, historii czy kultury. Jeśli tylko zagłębicie się w historię tej metropolii, odkryjecie, że przytoczona przeze mnie ciekawostka jest jedynie wisienką zdobiącą cudowny, wielowarstwowy tort!

Stolica niezależnego państwa aramejskiego (przełom II i I tysiąclecia p.n.e.), trafiła następnie w ręce zarówno Asyryjczyków, Babilończyków, a potem Persów. Miasto należało do Aleksandra Wielkiego, dynastii Ptolemeuszy, a także Seleukidów. Stanowiło część Imperium Rzymskiego, następnie weszło w skład Bizancjum i ostatecznie trafiło w ręce Arabów, by stać się stolicą kalifatu umajjadzkiego (do 750 r.). Jak widać dzieje Damaszku stanowią niemal doskonałe odbicie dziejów nie tylko swego regionu, ale też syntezę zmian politycznych w całym świecie antycznym.

Tyle tytułem wstępu, by nie zanudzać nikogo detalami i datami. Ja powyższej wiedzy nie posiadałam, kiedy pewnego późnego popołudnia wjechałam z grupą przyjaciół do Damaszku (wyjazd organizowali oni, ja bowiem do ostatniej chwili byłam zajęta pracą pilota wycieczek w Turcji). Po zakwaterowaniu się w hotelu i zjedzeniu kolacji w jednej z restauracji zdecydowaliśmy się ruszyć na miasto. Nie przeszkadzało nam to, że dochodziła już dziesiąta wieczorem, od dawna panował mrok, nie mieliśmy mapy, a żadne z nas nie mówiło po arabsku. Ruszyliśmy przed siebie, wiedząc, że znajdujemy się blisko najstarszej części miasta – gdzieś blisko, chociaż nikt nie wiedział do końca gdzie.

I właśnie wtedy pokochałam Damaszek. Zobaczyłam niezwykły pomnik Saladyna, fortyfikacje starego miasta i wiekowe mury opowiadające samym swoim wyglądem niezwykłą historię Bliskiego Wschodu.

syria jordania 187
Suk al-Hamidijja

Pamiętam, że przeszliśmy zupełnie opustoszałym, oczywiście zamkniętym o tej porze bazarze, wybudowanym za czasów panowania Ottomanów (Suk al-Hamidijja). Dotarliśmy do placu przy ktróym ujrzeliśmy ogromny meczet (jak się okazało był to słynny Wielki Meczet Umajjadów wzniesiony w 705 roku. Podziwialiśmy fragmenty antycznych budowli, wykorzystywanych do wzniesienia jego ścian i zagłębiliśmy się w malutkich, wąskich uliczkach z pięknymi wrotami, zdobieniami ścian i drzwi. Było w tym wszystkim coś magicznego, coś czego nie można opisać słowami, ani nawet oddać za pomocą fotografii.  Po prostu trzeba tam było być! I zabłądzić w tym niezwykłym labiryncie.

syria jordania 184
Jedna z małych uliczek starego miasta

To, co początkowo wydawało się sympatyczną wycieczką, z biegiem czasu przerodziło się w obawę, iż nie uda nam się powrócić do hotelu. Zaczęliśmy pytać ludzi o drogę, niestety ani ich angielski, ani nasz arabski nie były wystarczające, by nakierować nas na właściwy trop. Ale za to zyskaliśmy zaproszenie na turecką herbatę jabłkową (była pyszna, zwłaszcza, że zegar wybił pierwszą w nocy!), mieliśmy okazję zapalić sziszę (fajkę wodną), pewien sklepikarz poratował nas garścią czekoladek, za które absolutnie nie chciał żadnej zapłaty, a jakiś jegomość pokazał nam miejsce, w którym zgodnie z tradycją, św. Paweł został spuszczony w koszu z murów miejskich, by mógł udać się do Jerozolimy.

Tam też później udało nam się złapać taksówkę i trafić do hotelu.

Nie było z nami przewodnika, który zasypałby nas milionem informacji, byli za to uśmiechnięci, życzliwi i co najważniejsze pomocni ludzie, którzy okazali zagubionym nieznajomym nie tylko ciepło i serdeczność, ale przede wszystkim serce. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się wrócić nie tylko we wspomnieniach do tego niezwykłego miasta.

P.S. Poszczególne zabytki i godne uwagi miejsca zostaną opisane w późniejszych, szczegółowych postach.

5 thoughts on “Spacer po Damaszku nocą…

  1. Z zainteresowaniem będę śledzić Twoje kolejne wpisy poświęcone Damaszkowi. Tak się zastanawiam czy i co z tego pozostało, co widziałaś i w jakim stanie. Pamiętam, że przed wojną LOT miał regularne połączenie do Damaszku i kiedyś pomyślałem, że skoro można tak łatwo dostać się z Polski do Syrii to chętnie tam pojadę. Dziś jak wiadomo proste to już takie nie jest.

    1. Dziękuję za zainteresowanie. Mam nadzieję, że uda mi się napisać o czymś nowym, co wyda się interesujące. Pisząc o Syrii, przeglądając stare zdjęcia, również cały czas zastanawiam się, czy i kiedy uda nam się wrócić do tego niezwykłego kraju.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *