Uśmierciliśmy Morze Martwe!

Dead Sea, Jordan

Przeglądając ostatnio zdjęcia ze starszych wypraw trafiłam na fotografie z nad Morza Martwego. Zrobione zarówno po stronie jordańskiej, jak i izraelskiej. Wpatrując się w szczegóły, dostrzegłam ślady dość wyraźnych osadów soli na wyższych partiach skał, świadczące o tym, że poziom wody stale opada. Dostrzegłam na własne oczy to, o czym informują nas naukowcy od ostatnich kilku lat – Morze Martwe umiera, a my właściwie nic z tym nie robimy.

Warto zastanowić się, kto jest winny takiemu stanowi rzeczy. Czy oby napewno odpowiedzialne są jedynie zakłady produkcyjne położone w pobliżu, czy też może ogólnie ujmując niszczycielska działalność człowieka? I chyba najważniejsze, czy warto wybrać się nad owo Morze, dopóki jeszcze ono istnieje, czy też zapomnieć o nim i potraktować jedynie jako ciekawostkę?

Czym właściwie jest Morze Martwe?

Otwierając jakikolwiek przewodnik turystyczny, dotyczący wspomnianego regionu, dowiemy się, iż Morze Martwe jest niczym innym, niż słonym jeziorem bezodpływowym położonym w rowie tektonicznym Jordanu. Stanowi on niejako naturalną granicę między Izraelem i Jordanią, i położony jest w bezpośrednim sąsiedztwie Gór Judskich i Płaskowyżu Moabskiego.

Zdaniem naukowców jeszcze siedemnaście tysięcy lat temu połączone ono było z Jeziorem Tyberiadzkim, usytuowanym na północy. Z biegiem czasu i obniżaniem się poziomu wody, te dwa akweny zostały rozdzielone.

Odrobina geografii.

Zgodnie ze statystykami Morze Martwe jest najniżej położonym punktem na powierzchni Ziemi. Usytuowane jest 418 m p.p.m, zaś jego dno sięga nawet 817 m p.p.m.

Skupiając się na danych geograficznych możemy dowiedzieć się również, iż linia brzegowa jest dosyć monotonna. Półwysep Lisan dzieli owo jezioro na część północną (głębszą) oraz południową (płytszą). Średnie zasolenie wody wynosi ok. 28 %, zmienia jednak swą wartość zależnie od głębokości. Brak odpływu, ze względu na niskie położenie, przez wieki powodowało nagromadzenie się soli i innych materiałów (m.in. bromu, magnezu i jodu). To zaś zaważyło na specyficznym mikroklimacie panującym wkoło (powietrze czyste, suche, z powodu depresji zawierające ok. 10% tlenu więcej).

Seaside of the Dead Sea, Jordan
Wybrzeże Morza Martwego – Strona jordańska

Morze Lota i inne znaczenia kulturowe

Zgodnie z przekazem zawartym w Biblii, na jego dnie znajdują się ruiny Sodomy i Gomory. Z tego powodu w tradycji chrześcijańskiej Morze Martwe bywa zwane Morzem Lota – jedynego sprawiedliwego ocalonego od zagłady, którą Bóg zesłał pod postacią deszczu siarki i ognia na obydwa wspomniane “grzeszne” miasta.

Nie jest to jedyna zamienna forma nazwenictwa, bowiem na przestrzeni setek lat ów zamknięty zbiornik nosił wiele różnych przydomków, a wśród nich wymienić m.in.: Diabelskie oraz Cuchnące Morze.

Teraźniejszość

Tak Morze Martwe wygląda w encyklopedycznych faktach. Jak to wszystko ma się względem stanu faktycznego? Nijak! Rzeka Jordan, znana przede wszystkim z chrztu Jezusa, wygląda aktualnie niemal jak jeden wielki ściek, którym to do „morza” dopływają resztki wody.

Zaniepokojonych natychmiast pragnę uspakoić: rzeka nie wyschła. Natomiast ilość wody niestety została drastycznie zmniejszona. Co jest tego przyczyną? Jedni winią system nawadniający pola stworzony po stronie izraelskiej. Inni przypominają, iż strona jordańska zdecydowała się na podobne rozwiązanie. Problem stanowią również wielke przetwórnie soli oraz fabryki produkujące nawozy rolnicze. Faktem pozostaje natomiast to, iż na skutek wszystkich tych działań, co roku sześćset milionów metrów sześciennych wody wykorzystywanych jest w celach irygacyjnych oraz energetycznych, zamiast zasilać to ogromne jezioro charakteryzujące się ogromnym parowaniem.

Brak wody jest aktualnie tak dużym problemem, iż według wyliczeń naukowców lustro wody obniża się o ok. 70 cm rocznie, powodując stałe i regularne kurczenie się zbiornika.

Branża turystyczna i przemysł kosmetyczny.

Na horyzoncie, jako jedne z największych zagrożeń pojawiają się również skupiska luksusowych hoteli i nieco mniej ekskluzywnych ośrodków, ktore rok rocznie stanowią cel podróży setek tysięcy przyjezdnych.

Nie można zapomnieć też o producentach kosmetyków. To oni zdecydowanie najlepiej nakręcają biznes na obu brzegach tego akwenu. Sole do kąpieli, maseczki z błota, kremy, peelingi, masła do ciała, szampony, odżywki i milion innych rzeczy oferowane są w setkach sklepików w pobliżu kąpielisk to zaledwie niewielki procent ich oferty.

Świadoma turystyka.

Czy warto pojechać do jednego z kurortów nad Morzem Martwym?

Prawdopodobnie większość odpowie, że zdecydowanie… TAK! Chociażby po to, by samemu zobaczyć to miejsce na własne oczy, zweryfikować słowa zapisane na papierze lub w pamięci jakiego serwera i przede wszystkim wysmarować się tamtejszym leczniczym błotem, niczym dziecko w kałuży.  Jeśli tak uczynicie – nie omińcie kąpieli w przeraźliwie słonej wodzie, która wypchnie Was na swoją powierzchnię niczym korek, niezależnie od ilości posiadanych kilogramów. Nie próbujcie jednak nurkowować w poszukiwaniu ruin biblijnych miast, bowiem nie zejdziecie niżej niż kilka centymetrów, a odwrócenie się twarzą do powierzchni może okazać się dosyć trudne…

Czy ja wybrałabym się tam po raz kolejny? Chyba nie. Dlaczego? Jestem zwolenniczką tzw. świadomej turystyki i nie chcę więcej przykładać ręki do niszczenia owego wyjątkowego na skalę światową miejsca.

Istnieje jednak trzecia opcja stanowiąca średnią wypadkową tych dwóch skrajnych opcji. Odwiedzenie owego miejsca, ale jedynie celem obserwacji, a nie czynnego udziału w kąpielach. Dodatkowo miłośnicy historii, a także pielgrzymi powinni zobaczyć jeden ze słupów solnych, który według tradycji jest żoną Lota zamienioną za karę w skałę oraz odwiedzić pobliską Madabę, starożytną Masadę oraz okolice jaskiń w Qumran.

A Wy? Jaką decyzję byście podjęli? A może już byliście nad Morzem Martwym i dołączycie swój głos do powyższego monologu…

8 thoughts on “Uśmierciliśmy Morze Martwe!

    1. Faktycznie, nie które ze sklepów są tak duże, że obejrzenie całego asortymentu zabrało by godzinkę (lub dwie 😉 ) Życzę aby wkrótce takie zwiedzanie się odbyło.

  1. Przyznam szczerze, że nigdy szerzej nie interesowałam się tematem Morza Martwego i nawet nie wiedziałam, że istnieje taki problem.
    Znając te fakty chciałabym tam pojechać, zobaczyć na żywo, zrobić swoje zdjęcia, ale może faktycznie bez kąpieli.

    1. Problem istnieje, ale niestety nikt o nim nie mówi, i niejako zamiata pod dywan, a szkoda. Dlatego między innymi zdecydowałam się o tym wspomnieć. Jeśli mogę coś doradzić to wybrzeże izraelskie Morza Martwego jest ładniejsze, a może lepiej rzecz ujmując przystępniejsze, natomiast strona jordańska to malownicze klify 🙂 Pozdrawiam!

  2. Waży temat, ja też nie miałam świadomości, że taki problem istnieje. Smutne jest to, o czym piszesz. Teraz naprawdę będę się zastanawiać przy zakupie kosmetyków.

    1. Aktualna sytuacja środowiska i postępująca jego degradacja wymaga od nas znajomości tematu. Miło mi, że tym postem dotarłam do kilkudziesięciu osób i sprawiłam, że zastanawią się nad sytuacją w jakiej znalazło się Morze Martwe. Pozdrawiam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *